Skończyły mi się pomysły. Uważam, że już się nie nadaję do pracy. Lepiej zacząć szukać swojego miejsca w innej branży. Przecież już wszystko zostało wymyślone, a ja się wypaliłam. Na zmianę nigdy nie jest za późno, czyli dlaczego tak trudno pokonać twórczą blokadę.

W życiu twórcy przychodzą takie momenty, że ten dodatkowy kilometr spaceru, nie daje rezultatu w pozbyciu się blokady. Bo od osób kreatywnych wymaga się, że zawsze będą miały ciekawe pomysły. Że zawsze sprostają wizji innych.

Blokada twórcza

Myślę, że nie ma osoby, która wykonując twórczą pracę, choć raz takiej blokady nie przeżyła. Każdy kolejny tworzony projekt musi być oryginalny. Jedyny w swoim rodzaju. Idealnie uszyty, aby mógł być wizytówka osoby, dla której się go wykonuje.

I nie tylko o dziedziny związane ze sztuką chodzi jak grafika czy ilustracje. Do twórczych zawodów zalicza się również tworzenie stron, reklam, prezentacji czy pisanie tekstów, scenariuszy, tworzenie filmów. Można tak długo wyliczać, bo nawet w statystyce chcemy, aby wyniki były pokazane inaczej, niż do tej pory.

Zaczynamy oczekiwać od siebie coraz więcej. Wpadamy w przekonanie, że otoczenie też będzie wymagało więcej, lepiej. Do tego potrafi jeszcze dojść perfekcjonizm. Pachnie blokadą twórczą.

Co może spowodować blokadę?

Czynników jest wiele. Z jednej strony problemem jest branie sobie zbyt wielu zadań na głowę. I nie ma w tym nic dziwnego. Zaczyna się od tego, że chcemy wywrzeć dobre wrażenie na jak największej ilości osób. Szybciej zbudować swoje portfolio. Sprawić, że zaczną o nas mówić, ale… Czy faktycznie gra jest warta świeczki?

Osobiście, czym więcej projektów na siebie biorę, tym gorzej idzie mi z ich wykonywaniem. Jestem na starcie przytłoczona czekająca mnie pracą. Z terminami zawsze się wyrabiam, ale nie rzadko tworzę coś na ostatnią chwilę, wtedy dopiero mam najlepsze pomysły. Mój organizm po prostu od razu przypisuje stan zmęczenia wprost proporcjonalny do ilości projektów.

Drugim takim generatorem blokady potrafi być stres i różne sytuacje życiowe. Dochodzi tu czynnik związany ze strachem przed krytyką. Analizowaniem, czy coś się spodoba. Czy to, co stworzymy, nie jest niewystarczające.

Od siebie dorzucę tutaj jeszcze cegiełkę związaną z bogatą wyobraźnią. I tak jak w pracy jest ona na wagę złota. Potrafi wybawić lub szybko pokonać blokadę twórczą. Tak w prywatnym życiu, może być powodem generowania dodatkowego stresu i przyczyniać się jednak do blokady, z którą radzi sobie tylko upływ czasu i samoczynne rozwiązanie problemu.

Jeszcze jednym problemem jest zwyczajne wypalenie się. Tworzenie cały czas podobnych rzeczy sprzyja blokadzie. Zmiana to w takim momencie wręcz konieczność. I chociaż jest to związane ze stresem, który sprzyja blokadzie, może się okazać, że tym razem zadziała odwrotnie.

Czy z kryzysem można sobie poradzić?

Zależy, co go wywołuje. Jeżeli jest to związane z przemęczeniem od ilości projektów, nawet do samego siebie trzeba się nauczyć bycia asertywnym. Warto też poświęcić czas na odpoczynek. I mówi to osoba, która nawet jak wyjeżdża, nie potrafi zapomnieć o pracy. Na radzenie sobie z kryzysami trzeba znaleźć swój sposób.

Ostatnio mój kryzys jest mocno związany z wydarzeniami w prywatnym życiu. Z jedną sprawą jeszcze sobie w 100% nie radzę, a postanowiłam dołożyć kolejną. Oczywiście, ja nie lubię nudy i na tym się nie skończyło. Ostatnio znowu siedzę i narzekam na blokadę twórczą. Niestety, w tym przypadku pomoże tylko rozwiązanie nagromadzonych spraw, a na to potrzeba czasu.

A może zapobiegać, zamiast leczyć?

Potrafię jednego dnia wyrobić 120% normy, a potem przez kilka dni snuć się jak cień i znowu narzekać na blokadę twórczą. Zapobieganie jest związane z dobra organizacją czasu i wzięciem pod uwagę czynników blokady, na które mamy wpływ.

Tak już z doświadczenia wiem, że warto uczyć się rozkładać projekty na wręcz śmiesznie małe kroki. Kiedy mi to wychodzi, nawet pojawiająca się blokada, znika tak szybko, jak się ujawniła. Osobiście mam tendencje do planowania zbyt dużych kroków. I może nie potrzeba do ich przejścia siedmiomilowych butów, ale są na tyle duże, że generują blokadę twórczą i niepotrzebny stres.

Nie zależnie, o jakiej epoce mówimy. Nie zależnie, o jakiej pracy twórczej myślimy. Każdy z taką blokadą się zmagał lub zmaga.

W październiku zeszłego roku nadarzyła się okazja wyjazdu. Plany miałam różne, ale po przejechaniu prawie 700 km, postanowiłam, że przez cały tydzień nie pracuję. Odstresowałam się, wróciłam z nową energią, pomysłami i zażegnaną blokada twórczą. Dwa tygodnie po powrocie zaliczyłam większy kryzys niż przed wyjazdem. Oczywiście to nie zawsze i nie u każdego tak działa, ale warto mieć taki scenariusz na uwadze.

A jak ma się Wasza blokada twórcza? Jak często Was dopada i jak sobie z nią radzicie? A może należycie do tych szczęśliwców, którzy jeszcze tego nie doświadczyli.