Cechy dobrego grafika, czyli mogłoby się z pozoru wydawać, że to w zasadzie introwertyk. Dla mnie jednak musi mieć w sobie nawet więcej niż szczyptę ekstrawertyka. Do tego trzeba dorzucić poczucia estetyki i radzenie sobie w biznesie.

Osobiście bardzo lubię siedzieć w domu. Obowiązujący nieformalny strój, typu piżama lub ciepły dres, w zależności od pory roku. Żadnego makijażu, żadnego strojenia się tylko tworzenie grafik, fotomontaży na komputerze. Może nie tylko, dochodzi do tego jeszcze odpisywanie na maile (czasami wychodzę z siebie, nie z domu) i pisanie wpisów. Co prawda nie łatwo zmotywować się czasami do działania, ale efekty dodają kopa. A rozpraszacze? Czasami przeszkadzają, czasami pomagają się skupić.

Z drugiej strony, zaczynam coraz lepiej czuć się w towarzystwie. Bardzo lubię słuchać ludzi, co jest moim ogromnym atutem i bardzo przydaje się w pracy. Staram się sprawić, aby inni w moim towarzystwie czuli się swobodnie i dali ponieść wodze fantazji. Nie ma głupich, złych czy dziwnych pomysłów. Każdy ma coś w sobie i każdy warto przemyśleć.

Cechy dobrego grafika

Nie tylko dobremu grafikowi można te cechy przypisywać. Sporo cech jest uniwersalnych. 

Kontaktowość

Grafik nie koniecznie musi pracować twarzą w twarz z klientem. Co jest ułatwienie w kontaktach, ale jednak jest to praca z drugim człowiekiem. Potrzeba cierpliwości i wbrew pozorom empatii. Można tylko zebrać suche fakty o projekcie, ale wtedy on może nic nie sprzedać. Dobrze jest wejść w bardziej osobistą strefę, ale trzeba wyczuć, kiedy lepiej się wycofać, bo to już nie jest potrzebne. Wyczucie tego momentu, kiedy informacji jest odpowiednia ilość.

Zdyscyplinowanie

Tą kwestię zrozumieją raczej tylko osoby, które pracują w domu. Idzie jesień, a wraz z nią czas spadania liści z drzew i krzaków. Zaczyna się sezon na sprawdzanie, czy nie ma do podniesienia i wyrzucenia jakiegoś liścia, byle tylko nie pracować. Oczywiście, będąc grafikiem, łatwo sobie to wytłumaczyć. Dobrze się oderwać od monitora, przewietrzyć umysł, nabrać świeżego spojrzenie i tym podobne brednie.

W szkole należałem do osób, robiących wszystko, prawie dosłownie, na ostatnią chwilę. Po latach testowania na sobie różnych trików, jak planować będąc na swoim, potrafię zaprząc się do pracy. Już nie lubię robić wszystkiego na ostatnią chwilę. Czasami tylko rozpisuję projekty na mega drobne zadania tylko po to, aby łatwiej było się zabrać do pracy i skończyć przed czasem.

Zmysł estetyki

I aż wstyd tutaj tę cechę wymieniać, tak oczywista się wydaje. Niestety, patrząc na prace, wtedy taka oczywista już nie jest. Nawet wśród osób, które za estetów się uważają.

Wiem, niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto jest bez winy. Sama też nie zawsze jestem idealna, dlatego tak bardzo lubię pytać innych, co myślą o danej pracy.

Grafika to sztuka, nie tylko rzemiosło i ciężka harówka. Trzeba umieć patrzeć, najlepiej trzecim okiem. Łatwo zamiast czegoś eleganckiego, stworzyć kiczowaty projekt. Po raz kolejny wszystko sprowadza się do nauczenia oka patrzeć.

Odwaga

Ile moich prac nie ujrzało światła dziennego tylko dlatego, że uważałam się za niewystarczająco dobrą. Za mało uzdolnioną. Za mało rozpoznawalną.

Najwięcej odwagi dało mi (nadal daje) publikowanie nieperfekcyjnych prac. Powinna się wstydzić, że je wypuszczam, w końcu mogę bez zastanowienia powiedzieć, co jest do poprawy, ale praca ujrzała światło dzienne. Daje mi to kopa do walki, kiedy jestem zniechęcona do tworzenia. Taka inna forma przewietrzenia umysłu.

Poza tym trzeba mieć odwagę do wypuszczania czegoś nierealnego. I odwagę do pokazania światu fotomontażu, wyglądającego jak zrobione chwilę wcześniej zdjęcie. Odwaga do zabawy, bez patrzenia, że ktoś to skrytykuje. 

Fajnie, jak komuś coś się nie podoba. Jak ktoś napisze, co by zmienił. Lubię pytać o zdanie, lubię też czytać zdanie innych.

Dostatecznie

Bo mam chwilę, po co bezsensownie przeglądać Facebook, jak mogę poszukać odpowiednie zdjęcia do fotomontażu. Przecież lubię to, co robię. Nie uważam tego za pracę. Szukanie tego jednego zdjęcia to rozrywka.

Co ciekawe, kiedy tworze coś dla klienta, potrafię powiedzieć sobie, że teraz już jestem po pracy. Może nie do końca, ale winą jest prywatne podejście. Ja odpoczywam, tworząc fotomontaże dla siebie. Wiadomo, że szukam do nich odpowiednich kadrów i samo często wpada mi, że znajduję ten idealny do projektu w pracy.

Wpadam w błędne koło, tłumacząc się, że ja nie pracuję. I wiem, że blog to też moja praca, nie tylko projekty dla klienta, ale czasami pochłaniają mnie tak bardzo, że muszę poświecić swój prywatny czas na pracę.

Oddawanie gotowych projektów, wiąże się też z odwagą, o której wspominałam. Kolejnym błędnym kołem jest niewyznaczenie z góry listy poprawek. Oczywiście po oddanym projekcie. W trakcie realizacji sprawa ma się trochę inaczej.

Wymienione cechy dobrego grafika, nie tylko do grafika można podpisać.