Robisz zdjęcie specjalnie po to, aby wyciąć dany obiekt i nic z tego nie wyszło. Nie dziwię się. Tu już nie chodzi tylko o wybranie tła do zdjęcia. Tu chodzi o wybranie tła, które pozwoli łatwo dać się usunąć bez dodatkowych inwestycji.

Można przeczytać nie jeden poradnik, jakie tło wybrać do robienia zdjęć. Niestety, niekoniecznie idzie to w parze z łatwością jego wymazywania w późniejszej obróbce. Tła mają swoje mankament, na które nie zwracamy uwagi przy robieniu zdjęć. Inaczej, one nie przeszkadzają tak, jak przy późniejszej obróbce. Daleko szukać, przecież nawet nie o wymazanie tła, tylko chodzi, a właśnie o obrabianie zdjęcia.  

Z czego ja się łatwo wytnę

Jeżeli mamy dwie do trzech lamp jako oświetlenie podczas robienia zdjęcia, praktycznie każde tło daje się wymazać spod obiektu i łatwo współpracuje się z nim podczas obróbki. Sprawa się komplikuje, kiedy mam tylko np. światło dzienne. Zaczynają być ważne kontrasty, tekstura i gramatura danego tworzywa.

Robiąc zdjęcia na najlepszym tle fotograficznym, nie mamy gwarancji, że uda nam się siebie odchudzić. Chyba że mamy dodatkowe lampy. Wtedy się wyszczuplamy, opalamy i wklejamy na jakiejś rajskiej wyspie.

Ok, może trochę przesadzam. Przecież z każdego tła da się wyciąć pojedynczy obiekt. Jeżeli jednak specjalnie robię zdjęcia, aby wymazać tło czy podczas obróbki jeszcze bardziej coś wyeksponować, chcemy sobie ułatwić pracę.

Rozmiar ma znaczenie

Tło musi być przynajmniej te 5 cm szersze niż fotografowany obiekt. Oczywiście jest to taka moja umowna wielkość. Wiadomo, że tło zawsze musi być trochę (nawet lepiej sporo) większe niż fotografowany obiekt. Nie ma też jednak co przesadzać. Czasami wystarczającą wielkość ma kartka z bloku z kolorowymi kartkami.

Wiem, że są tła o szerokości 3 metrów. Dla mnie to już wielkość do profesjonalnego studia fotograficznego. W domowych warunkach tak dużym tłem może być ściana. Jeszcze mi się nie zdarzyła sytuacja, by tak duże tło było mi konieczne do wykonania jakiegoś projektu. Fakt przydałoby się, ale poradziłam sobie bez niego i efekt był super.

Sama zazwyczaj pracuję z różnymi tłami, bodajże o szerokości 1,6 metra oraz wieloma mniejszymi. Jeżeli potrzepuję szersze tło, wykorzystuję np. ścianę w pokoju. Jedynym minusem tego rozwiązania są czasami dość upierdliwe cienie. Tło ma tę przewagę, że mogę je ustawić odpowiednio do źródła światła. Już nie raz też zdarzyło mi się wytaszczyć je na zewnątrz, bo tam było lepsze światło.

Rodzaje tła fotograficznego

Wybór mamy bardzo duży. Jeżeli chodzi o obróbkę, kłania się wiedza z wyborem w stronę klasycznej fotografii. Wiem, brzmi dziwnie. Jeżeli jednak mamy w planach wymazywać tło, warto zwrócić uwagę pod innym kątem na właściwości danego tworzywa.

Tło kartonowe

Powiedziałabym, że to mój faworyt, gdyby nie fakt, że jego gramatura potrafi uprzykrzyć życie. Na zdjęciu tego nie widać i dobrze pracuje się przy obróbce. Dopiero przy wycinaniu można zauważyć, że papier ma różną ziarnistość. Nie dbając o odpowiedni kontrast i kąt padania cienia, mogą przy wymazywaniu zostać kropeczki. Nasze oko nie musi ich zauważyć, ale program je widzi i przy dalszej obróbce mogą zepsuć efekt.

Tło kartonowe potrafi szybko łapać brud, ale z tym jeszcze można sobie podczas obróbki poradzić. Gorzej, kiedy tło się zagnie. Wtedy zagięcie trzeba albo zakryć fotografowanym przedmiotem, albo umieści odpowiednio daleko ten przedmiot od zagięcia. Zagięcie utrudnia wymazanie tła tak jak i jego zniwelowanie podczas obróbki.

Plusy:

  • Duży wybór kolorów.
  • Sztywne, wygodne podczas robienia zdjęć.
  • Łatwo dostępne.

Minusy:

  • Faktura może być widoczna.
  • Łatwo je pogiąć.

Największym plusem jak dla mnie jest dostępna szeroka gama kolorystyczna. Można łatwo znaleźć coś kontrastującego z fotografowanym przedmiotem, co ułatwia wycinanie tła. Można też tak dobrać kolor, aby ewentualnie powstały cień nie przeszkadzał.

Tło polipropylenowe

Kiedy myślimy o robieniu zdjęć, jest to jeden z lepszych wyborów na początek. Cena działa zdecydowanie na jego korzyść. Dużym minusem jest faktura tła.

Posiadam dwa takie tła. Jedno jest szare, nawet fajnie w niektóre zdjęcia potrafiło się wkomponować. Te dziurki widoczne na nim eksponowały leżące przedmioty. Drugie posiadam zielone, dostałam w prezencie ze statywem. Zielone tło ma się łatwo kasować, ale pod warunkiem, że nie ma dziurek. Robiąc zdjęcie, trzeba bardzo uważać na oświetlenie, inaczej kasowanie go jest drogą przez mękę. Wolę wymazywać drzewa w lesie, które np. znajdują się za mną.

Plusy:

  • Niska cena.
  • Łatwa dostępność.
  • Duży wybór kolorów. Strzeżcie się zieleni!

Minusy:

  • Bardzo widoczna faktura tła. Podczas obrabiania (jak dla mnie) oraz wycinania nie ma znaczenia, jaka była ustawiona czułość aparatu i odległość od obiektu. Czego by nie robić, widać fakturę.
  • Tło jest trochę twardsze niż prześcieradło. Jednak musi leżeć na czymś sztywnym, aby się nie wyginało.

Warto to powtórzyć jeszcze raz. Przez dziwne dziurki tło jest upierdliwe do wycinania. Druga sprawa, przez to, że jest miękkie, potrafi dać odcień np. zielonkawy na fotografowanym przedmiocie. Jeżeli leży na betonie czy deskach, tak tego nie widać. Jeżeli jednak leży nawet na dość twardym dywanie, daje cień na obiekcie.

Tło winylowe

Pamiętam, jak je kupiłam. Nie spodziewałam się, że jest takie ciężkie. Właśnie szykuję się do zakupu kolejnego, bo jednak „lewa strona” mimo tego, że jest biała, potrafi trochę uprzykrzyć wycinanie. Ma ziarnistą fakturę. Nie jest to jednak strona przeznaczona docelowo do robienia zdjęć, więc nie narzekam.

Plusy:

  • Tło winylowe jest podobne do ceraty, a więc tak samo odporne na wiele rzeczy typu zabrudzenia. Tak, zdarzyło mi się je już rozwinąć i czyścić mopem.
  • Duży wybór wzorów, nawet trochę za duży. Jak się rozejrzycie, można mieć np. otwarte okno, które wygląda na zdjęciu bardzo realistycznie.

Minusy:

  • Dość wysoka cena.
  • Niektóre, jak cerata, mogą mieć denerwujący zapach, który ulatnia się dopiero po jakimś czasie.
  • Sporym minusem może być waga.

Tło „pod ręką”

Jako tło można wykorzystać ceratę, jeżeli takową posiadamy lub kupić. Minusem może być tekstur, czasami bardzo widoczna. Minusem jest też fakt, że cerata nie jest zbyt twarda. Trzeba uważać, na co ją się kładzie i co na niej się kładzie. Plusem jest dostępność, bo ceny są bardzo różne oraz różnorodność w kolorach i wzorach.

Kolejne tło to prześcieradło. Cenowo wiadomo, jak się układa. Plus za dostępność i szeroką gamę kolorystyczną. Największym minusem jest przymus prasowania go przed użyciem. Potem przy przenoszeniu trzeba obchodzić się jak z jajkiem, bo szybko się gniecie. Na zdjęciu może mieć to swój urok, ale wymazywanie pogniecionego tła jest żmudne.

Podłoga w pokoju może fajnie sprawdzić się do zdjęć np. z lotu ptaka. Ciężka do usunięcia z tła, nawet przy zadbaniu o odpowiedni kontrast. Znowu kłania się niejednorodna tekstura. Podobnie sprawa ma się z płytkami czy tapetą.

Warto jeszcze poświęcić chwilę na wyjaśnienia w kwestii gramatury, która jest bardzo upierdliwa przy wycinaniu. Na papierze można dosłownie poczuć, o co chodzi. Czym wyższa gramatura, tym kartka jest sztywniejsza i bardziej jednolita. Przy dobrym kontraście tło praktycznie samo się wycina. Kolejnym fajnym przykładem są warkoczyki i to obrazowo tłumaczy materiał. Jeżeli na głowie dziewczyna ma dwa warkocze, nie są one tak mocno splecione. Przy np. 20 każdy ma już dość mocny splot i o taki splot chodzi przy wyborze materiału. Jeżeli tych warkoczyków upcha się dużo na małej powierzchni, tło staje się jednolite i też samo potrafi się wyciąć.

Oczywiście kwestia usuwania tła zależy też od ewentualnej obróbki. Ona potrafi wybaczyć sporo błędów, ale jeżeli tego chcemy, lepiej robić zdjęcia w formacie RAW. Pliki JPEG wybaczają mniej. Chociaż i z nimi można sobie poradzić, ale jest to bardziej upierdliwe.

Mam nadzieję, że już rozumiesz, że wybór tła ma znaczenie, jeżeli chcemy się odchudzić, opalić i wkleić na rajskiej plaży. Warto zgłębić wiedzę na temat tła do zdjęć. Można ułatwić sobie życie w kwestii wyboru i oczywiście, sporo zaoszczędzić.