Co jakiś czas łapię się na tym, że moja kreatywność robi sobie urlop. Wpadam w wydeptane ścieżki rozwiązań problemów i nawet mi się nie śni, aby wyjść poza ramy.

I mogłoby się wydawać, że jeżeli pracujemy w jakiejś dziedzinie związanej ze sztuką, pobudzenie kreatywności to jak pstryknięcie palcami. Nie szukając daleko, widać na blogach, że co jakiś czas jak grzyby po deszczu wyrastają wpisy podpowiadające tematy, na jakie pisać. Co jakiś czas jest „moda” na poradniki związane właśnie z poradzeniem bloga. Czy to wszystko działa?

Niekoniecznie, bo to właśnie zamyka naszą kreatywność w schematach. Z pozoru ma ją to pobudzić, ale wpadamy nieświadomie w ramy, które radząca osoba sobie ustaliła. Podobną tendencję widzę w fotomontażach. Nie wiem, ile już razy widziałam kota, który widzi lwa jako swoje odbicie. Oczywiście każda praca była inna. Inne kolory. Inna perspektywa. Tylko czy tworzenie takiego fotomontażu nie jest wysłaniem kreatywności na urlop? Czy czytanie, jak mieć super blog, nie jest wysłaniem kreatywności na urlop? Ona czasami może z niego nie wrócić.

Czas wyjść z ram, jakie sobie narzucamy. Zapomnieć o utartych szlakach, aby ściągnąć kreatywność z urlopu.

Bezpieczne schematy

Zostańmy przy tym kocie, który widzi lwa jako swoje odbicie. Rzadko kiedy za powielonym schematem stoi jakaś historia, która obroniłaby ten zabieg. Raczej jest to stworzenie bezpiecznego fotomontażu, który sam się obroni i będzie lubiany przez wiele osób. Można tłumaczyć ten schemat, że każdy ma inną grupę odbiorców, ale to tłumaczenie przed sobą, czemu kreatywność ma urlop.

Swego czasu dużo było porad, jakie tytuły wpisów chętnie się klikają. I nagle sporo było tytułów typu „3 sposoby na…’, „5 rzeczy, które…”, „10 pomysłów na…” i tak dalej. Oczywiście numer miał znaczenie, bo jak wpisało się 6 w tytule, już nie był tak chętnie klikany. Serio?

Tak jak z tym kotem, tak z tytułami, na początku faktycznie będzie to działać. Powiedzmy, że dla pięciu osób, które to zastosują, przyniesie to wymierny zysk. Z czasem schemat powieli tak dużo osób, że będą powstawać poradniki, dlaczego takie tytuły nie działają.

Sama też miałam ochotę na powielenie schematu z kotem, ale… Czemu nie można zrobić czegoś między gatunkowego?

Dzieci się nie poddają

Kolejną rzeczą, która wysyła kreatywność na urlop, jest poddawanie się. I to na taki urlop, z którego kreatywność może nigdy nie wrócić.

Oczywiście jest ciężko nie poddawać się, kiedy wkoło nas są osoby, które skutecznie podcinają nam skrzydła, ale… Fakt, że się poddajemy w takiej sytuacji, świadczy źle o nas i naszym stosunku do danej sprawy. Mówię to z własnego doświadczenia.

Dobrym przykładem są tutaj opisywane przeze mnie sposoby na usuwanie niechcianych obiektów ze zdjęć. Podobają mi się niektórych porady, że takim narzędzie, czy z takiego tła usuwanie czegoś jest wręcz niemożliwe. Serio? Co ciekawe, osoby, które tak piszą, uważają się za kreatywne. Serio?

Kreatywność polega na znalezieniu sposobu zrobienia czegoś, co z pozoru lub dla innych jest niemożliwe. Znalezienie innego rozwiązania niż to, które mamy podane na talerzu.

Ja już też pisałam, że tło przy wycinaniu obiektu ze zdjęcia ma ogromne znaczenie, ale… Uważam, że nie ma czegoś takiego, że nie wytnę czegoś, bo tło zbyt zlewa się z obiektem. Fakt, czasami się poddaje. Wtedy zaczynam szukać inne zdjęcie tego, co chcę wyciąć. Nie porzucam pomysłu zupełnie, wierząc, że nie da się czegoś wyciąć. Jedyne porzucenie, jakie mi się zdarza, to takie, w którym muszę złapać dystans do projektu, bo widzę, że coś w nim nie gra, ale nie wiem, co konkretnie.

Gdybyśmy jako małe dzieci poddawali się tak szybko, jak w dorosłym wieku, nie chodzilibyśmy teraz na dwóch nogach.

Jedzenie słonia po kawałku

Często rozpisywanie większego zadania na małe kroki uważa się za mało kreatywne. Bo jak można docenić, że zrobienie czegoś np. w 10 minut może mieć realny wpływ na duży projekt. Przecież osoba kreatywna ma nieszablonowe podejście do sprawy i nie musi zaprzątać sobie głowy pierdołami, tylko działa na dużą skalę.

Pomijam już fakt, że widzimy u innych dopiero produkt końcowy, a nie zastanawiamy się nad procesem dążenia do niego.

Szukanie sposoby na wykonanie dużego zadania, bez rozpisania go na mniejsze kawałki, wysyła kreatywność na urlop. Zaczynamy się wypalać i przestajemy wpadać na fajne pomysły. Po takiej dawce „kreatywnego myślenia” rozpisanie zadania na mniejsze kroki może nie pomóc.

Kreatywność to nauczenie się zauważania, że małe zadania mają wpływ na duży projekt. I cała zabawa polega na tym, aby nie wpędzać się w myślenie, że trzeba szukać innego rozwiązania, kiedy jest banalne, bo jestem osobą kreatywną. Z pozoru błahe zadania kreatywność pobudzają, nie zabijają. 

Nic innego nie pasuje

Kreatywność na urlop wysyła fakt, że nie zapominamy o obrazku, który zobaczymy. Czy tam rozwiązaniu. Znowu powrócę do tego kota widzącego swoje odbicie jako lwa. Czemu kot i lew? Czemu nie kot z innym odbiciem? Czemu w ogóle nie inne zwierzęta i fajna historia?

Wszystko właśnie dlatego, że raz zobaczone rozwiązanie danego problemu, ciężko wyrzucić z pamięci. Często czym mocniej próbujemy znaleźć inne rozwiązanie, tym idzie nam z tym gorzej i zaczyna dopadać nas większa frustracja. I wreszcie przychodzi zwątpienie w swoją kreatywność, więc wybieramy już znane rozwiązanie.

Podobną sytuacją, którą zauważam, jest zmiana skóry w fotomontażach. Wiem czemu, ale po kolei. Ktoś wymyślił, że nosorożec (nie wiem, jakie zwierzę było pierwsze) będzie miał skórę jak zebra. Mamy nosorożca w biało czarne paski. Widziałam, że skórę zmieniały też już żyrafy, tygrysy, chyba słonie. Jedyny problem w tym, że te zwierzęta zawsze przebierały się w strój zebry.

Przez fakt, że w głowie utrwaliło się pewne rozwiązanie, kreatywność znikła. Co ciekawe w tym przypadku, dzieje się to w grupie osób, które uważa się za bardzo kreatywne. Jak bez kreatywności tworzyć fotomontaże?

Tylko z jednej perspektywy

Tu fajnie względem kreatywności wpisują się np. poradniki o prowadzeniu bloga. One zawsze tworzone są tylko z jednej perspektywy. I co zabawne, tylko perspektywa autora ma realne szanse doprowadzić nas do sukcesu. Niestety, nie zawsze musi działać na naszą korzyść, jeżeli staje się naszą perspektywą.

Jednym z większych paradoksów takich sytuacji są porady, że trzeba eksperymentować i szukać swojej drogi. Po co więc uczyć się perspektywy danej osoby, jak mam szukać swojej? Ok, może być inaczej, ale na początku drogi z blogiem i chęcią osiągnięcia sukcesu, łatwo przychodzi wbicie się w daną perspektywę osoby, którą uważamy za mentora.

Dobrze jest nie zamykać się tylko w swoim patrzeniu na dane sprawy. Dobrze jest też poznawać innych spojrzenie na te same kwestie, ale… Łatwo wysłać kreatywność na urlop dzięki schematowi z poprzedniego punktu. Więc tak, zdobywanie wiedzy od innych jest fajne, ale potrafi zamknąć nas tylko na jedną perspektywę.

Człowiek rodzi się jako niesamowicie kreatywna jednostka. Myśli nie szablonowo. Nie poddaje się nawet po setnym niepowodzeniu. Dopiero podczas dorastania i wchodzenia w różne role, zaczynamy zatracać kreatywność. Oczywiście, nie zawsze uda się uciec od schematów. Nie zawsze możemy zastosować inne rozwiązanie niż to, już wcześniej znane. I wtedy zaczynamy wmawiać sobie, że nie jesteśmy kreatywni.

O kreatywność trzeba dbać. Pielęgnować ją. Raz zdobyta, nie zostaje z nami na stałe. Nie jest na zawołanie.