kreatywność na zawołanie

Jak często zdarza Ci się siedzieć i powtarzać sobie „muszę wymyślić coś kreatywnego”? Mijają minuty, godzina, nawet dnia, a pomysły nie przychodzi.

Bo w sumie z pomysłami są dwa problemy. Oczywiście o dwa za dużo. Jednym z problemów jest w ogóle znalezienie pomysłu. Drugim problemem jest realizacja tego pomysłu. Bez szukania czemu on jednak jest drugi, dlaczego się nie uda i innych tego typu przeszkód. Niestety nie ma magicznego lekarstwa, aby ograniczenia zniknęły, ale…

Warto poszukać dla siebie takiego lekarstwa. Najlepiej mieć tak z trzy rodzaje, bo monotonia nie wpływa na kreatywność. Z presją czasu można walczyć, tak jak i zrezygnowaniem z czegoś, bo przecież wszystko już było. Z tymi głosami, które podpowiadają, że dany pomysł nie jest wystarczająco dobry również.

O trenowaniu, ćwiczeniu kreatywność już tutaj pisałam, ale myślę, że warto nawiązać do tego jeszcze raz. W szczególności, że można do tego podejść od różnych stron. A jak wspominałam, warto mieć przynajmniej trzy lekarstwa, aby organizm się nie przyzwyczaił.

Poszukaj kreatywności w szufladzie

Ile Twoich pomysłów ląduje w koszu? Może warto zacząć je chować do szuflady na zaś? Czy to taka klasyczna wypełniona kartkami z pomysłami, czy cyfrowa każda jest dobra. Chodzi o to, aby praktycznie żaden pomysł nie lądował na starcie w koszu.

Swego czasu popularne było mówienie o tworzeniu bazy wiedzy, czyli właśnie takiej szufladzie. W tamtych czasach, przez nazwę chyba, podchodziłam do tego bardzo górnolotnie. Myślałam, że wszystko, co ląduje w tej bazie, musi być użyteczne. I to raczej w bliższej przyszłości, bez zbędnego zastanawiania się potem, czemu ja to do tej bazy wpisałam. Uważałam, że skoro coś w nie jest, musi powstać z tego pomysłu coś wartościowego.

Muszę przyznać, że wiele rzeczy wylądowało z tej bazy wiedzy w koszu. Bez przemyślenia, wczytania się, analizy tak po prostu lądowały w koszu. Dopiero ta przysłowiowa szuflada zdjęła, ze mnie, że wszystko, co w niej ląduje, musi być użyteczne.

Teraz mam dwie szuflady. Jedną jest notes, ale również teczka z kartkami gdzie zapisuje wszystkie pomysły, nawet te najgłupsze, wręcz irracjonalne. Druga szuflada jest cyfrowa. Wszystko gromadzę w Trello. Nie wrzucam wszystkiego tylko do jednego worka. Stworzyłam kilka folderów, aby tam zapisywać, czasami inspiracje konkretnie do czegoś. Innymi słowy, tworzę pewnego rodzaju kolekcje.

Kiedy mam blokadę, szukam rozwiązania problemu, czy nawet inspiracji, szperam po swoich szufladach. Mimo stworzenia katalogów nie ograniczam się do tylko do nich, kiedy szukam rozwiązania problemu. A może jednak coś źle podpisałam.

Z nadmiarem jest różnie

Zwykło się mówić, że im więcej pomysłów na rozwiązanie problemu tym lepiej. Z drugiej strony okazuje się, że pierwszy pomysły zawsze najlepszy, ale… Dopiero kiedy pomysłów jest więcej można to stwierdzić.

Dla mnie głupim założeniem jest również, że skoro mam tylko jeden pomysł, on nie ma szansy się przebić, być zauważonym. Bo podobno dobre pomysły biorą się z ilości. Tylko czasami w tym nadmiarze można się pogubić i zacząć w siebie wątpić. Rozmienić się na drobne.

Kojarzy mi się to z gonieniem króliczka, którego jak wiadomo, nigdy nie da się dogonić. Jeszcze do tego „dobrze” jest dołożyć, że musisz to robić, bo tylko tworzenie dużej ilości i regularnie daje efekt. Dla mnie to idealna recepta na zniechęcenie się i łatwe popadnięcie w prokrastynacje. Z tworzeniem jest tak samo, jak z ćwiczeniami, trzeba robić sobie przerwy na regenerację.

Zmiana tematu

Człowiek się czymś interesuje, pracuje w danej dziedzinie i chce o niej wiedzieć wszystko. Sama złapałam się, że czytam tematy związane z grafiką. Oglądam głównie filmy z nią związane i to nie tylko na YouTube. Wydawało mi się, że nie ma w tym nic złego. Przecież poszerzam wiedzę.

Faktycznie na początku nie było w tym nic złego i poszerzyło moją wiedzę. Z czasem jednak byłam tak skupioną na tych tematach, że wpadłam w różne schematy. Kreatywność była zagłuszona, a ja torpedowałam prawie każdy swój pomysł, bo uczyli, że coś robi się, inaczej niż chciałam. Podobnie miałam z planowaniem i organizacją czasu.

Było ciężko na początku, ale postanowiłam zacząć od czytania innych książek. Trochę z pogranicza bajek. Obudziło to moją kreatywność. Mam tyle nowych pomysłów dzięki temu. Mam coraz więcej pomysłów w szufladzie, niektóre ze starszych nawet zrealizowane. Mam też dużo więcej zapału do pracy, a wystarczyło tylko zmienić temat.

Jest o wdzięczności, jest o kreatywności

Co jakiś czas spotykam ćwiczenie, w którym mamy codziennie zapisywać, za co jest się danego dnia wdzięcznym. Nie musi być tego dużo, np. trzy rzeczy. Nie musi być to również nic górnolotnego, można być wdzięcznym za to, że wyszło słońce. Podobnie można podejść z ćwiczeniem kreatywności.

Spotkałam się z pomysłem, aby codziennie wybrać jakiś problem i znaleźć kilka pomysłów na jego rozwiązanie. Trzeba mieć tylko do tego jakąś bazę problemów. Też jakiś pomysł, tylko żeby z czasem nie szukać problemów na siłę, aby ćwiczyć na nich kreatywność, ale… Szukanie problemów też jest kreatywne.

Można codziennie zapisywać kilka zdań czy nawet kartek. Codziennie tworzyć rysunek czy inne tego typu rzeczy. Wszystko zależy od tego, nad czym chcesz pracować. Ma to jeden plus, te prace, jakie by nie były, tworzą elementy do szuflady. Kiedyś się mogą przydać.

Kreatywność na zawołanie – podsumowanie

Sposobów na pobudzenie kreatywności jest bardzo dużo. Możesz wymyślić coś swojego. Warto się tym bawić, to również wpływa na pobudzenie kreatywności. Ogólnie zabawa pomaga w kreatywny myśleniu. Dobrze nie ograniczać się tylko do jednego rozwiązania. Co jakiś czas zmieniać coś. Robić sobie różne wyzwania. Każdy pomysł jest dobry, jeżeli przynosi oczekiwany efekt.

Jaki Ty masz sposób na pobudzenie swojej kreatywności? A może korzystasz z czegoś, o czym napisałam powyżej?

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
4 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Królowa Karo
4 miesięcy temu

A ja mam tak, że wena sama musi do mnie przyjść. Nie da się tego przyspieszyć, ani wymusić – ot, po prostu we właściwym sobie czasie pomysły przychodzą same.

Krystyna 78
3 miesięcy temu

To jest bardzo trudne pobudzenie kreatywności . Czasami nic nie przychodzi mi do głowy, nic mi się nie podoba, nic nie pasuje do tematu . A później raptem wszystko pasuje jak w puzzlach. Ja chyba poprostu dużo myślę w różnych sytuacjach o temacie , p różnych pomysłach itd. . Nie ma na to jednoznacznego sposobu. Pozdrawiam