planowanie posiłków

Planowanie posiłków z pogodzeniem różnych wymagań

Do planowania posiłków podchodziłam już wiele razy. Próbowałam nawet przekonać do tego rodzinę. Z braku asertywności przystawałam na planowanie tylko obiadów, co po dwóch, maksymalnie trzech tygodniach było porzucane.

W rodzinie mam na szczęście sprzymierzeńca, który też narzeka na kilka kilogramów za dużo. Ten sprzymierzeniec podziela również w dużym stopniu moje narzekania, że jemy monotonnie i za często to samo. I może planowanie nie byłoby takie trudne, gdyby nie nieprzyjaciel. Najgorsze, kiedy ma się kogoś, kto wszystkim w koło rozpowiada, że lubi nowości w kuchni, ale jak się w domu coś zrobi, widać po minie, że woli chodzić głodny niż jeść. Nawet jeszcze zanim spróbuje.

Ten medal ma też drugą stronę od jakiegoś czasu, czyli moje zmiany w diecie. Po wielu eksperymentach na sobie wiem, że mięso wieprzowe mi nie służy, ale drób raz, dwa razy w tygodniu bardzo chętnie. Od wołowiny również nie ucieka, ryby jadam w zasadzie w każdej ilości, tylko zdrowy rozsądek mnie ratuje. Nabiał, jeżeli już to bez laktozowy. Były momenty, kiedy jadłam tylko rośliny, nie przerabiałam na to domowników. Wkurza mnie jednak do teraz podejście, że samymi warzywami nie da się najeść i mięso do obiadu być musi. Moja mina wystarczy za komentarz, ja po prostu mięsa nie jem zazwyczaj.

Planowanie posiłków, podejście nie wiem, które

Do tej pory popełniałam kilka błędów przy planowaniu posiłków. Skutkiem było to, że sama traciłam do tego zapał i skłaniałam się ku zmianom, co chodzi o obiady. Bywało również gorzej, czyli zapominałam, co było zaplanowane, choć miałam być za to odpowiedzialna.

Myślałam, że planowanie posiłków w kalendarzu, czy bullet journalu będzie ułatwieniem. W końcu często tam zaglądam, a jednak dość szybko plany mi umykają.

Kolejnym błędem było planowanie tylko obiadów. Podwieczorki i kolacje też można było, ale nawet nie chodzi o jakąś niechęć do planowania. Nikt nawet nie pomyślał, aby to zrobić. Często na kolację było to, co zostało z obiadu. Do tego to, co było w lodówce do zjedzenia. Taka codzienność.

Plan posiłków do wydrukowania

Jednego dnia szukając pomysłu na obiad, odgrzebałam kilka książek z przepisami. Okazuje się, że pomysły nie tylko na obiady tam można znaleźć. Postanowiłam wreszcie zabrać się za planowanie posiłków z prawdziwego zdarzenia, czyli na kartce, która zawisie w kuchni i już nikt nie będzie miał wymówek.

planowanie posiłków

Triki na planowanie posiłków

Wiem, nie jestem osobą, która może udzielać rad, ale… Przy podejściu już nie wiem, którym do planowania posiłków mam kilka spostrzeżeń z popełnianiach błędów.

  • W pierwszej kolejności staram się zrobić listę składników, jakie są w domu. Lepiej wykorzystać, czasami dziwne zapasy, niż kupować kolejne produkty. Zdarza mi się podmieniać produkty w przepisach np. zamiast ciecierzycy, użyć soczewicy, bo jest w domu.
  • Lubię wziąć do ręki książkę z przepisami i sprawdzać, co bym chętnie zrobiła. Staram się przez to, aby plan posiłków był wydrukowany na dwa, a nawet trzy tygodnie. Zaczynam od wpisania do niego zachcianek ze znalezionych przepisów plus konsultacja z domownikami.
  • Po tych „zachciankach” przychodzi czas na uzupełnienia wolnych pól, zazwyczaj klasykami. Coś typu zupa pomidorowa czy schabowe wieprzowe lub dla mnie np. schabowy z ryby albo coś roślinnego.
  • Staram się oszacować, czy coś zostanie z danego obiadu. Jeżeli jest ten przysłowiowy schabowy, często jest na kolację reszta plus lżejsze dodatki. Zupy są albo dodatkiem do kolacji lub na drugi dzień jako dodatkowe danie do obiadu, wtedy obiad też już jest inny niż zaplanowany.
  • Śniadania każdy jada wedle własnych upodobań oraz w różnych godzinach, ja nie ingeruję. Jest dowolność w zapisach. Czasami ja tam coś zapisuję dla siebie, bo np. zostało z poprzedniego dnia z obiadu czy kolacji i idealnie nadaje się na śniadanie. Zdarzało mi się zapomnieć, że coś sobie zostawiłam.
  • Przekąska, czy jak kto woli II śniadanie, jest dosłownie dowolnością. Zdarza mi się coś tam wpisać, bo akurat zostało ciasto z weekendu, ale… Ten posiłek jest uzależniony od pracy oraz tego, kto, o której wstaje. Fajnie wpisać tam po fakcie, co się zjadło, aby łatwiej było zapanować nad tym, co zjada się w ciągu dnia.
  • Oczywiście zdarzało się mieć w domu trochę za dużo niektórych produktów, ale nigdy na tyle, aby trzeba było je na siłę zjeść, czy wyrzucić. Planowanie z dwu, trzytygodniowym wyprzęgnięciem pomaga więcej zaoszczędzić. Czasami na promocji można kupić coś, co dopiero wykorzysta się w kolejnym tygodniu.

Plan awaryjny

I to jest piękne w planowaniu więcej niż jednego posiłku oraz na dłużej niż tydzień. Tym planem awaryjnym są podmianki posiłków między dniami.

Planem awaryjnym jest również pozwolenie sobie na zmianę zdania dzień wcześniej. Nie lubię musieć jeść czegoś na siłę, bo zostało zaplanowane i nie ma odwrotu.

Niezmiernie rzadko zdarzają się sytuację, kiedy akurat nie ma nas wszystkich w domu i plany muszą ulec zmianie. O wielu wyjazdach wiem wcześniej, więc planowanie posiłków to uwzględnia. Nie ma nagłej potrzeby szukania rozwiązania.

Planowanie posiłków do niedawna szło mi gorzej, niż robienie planów na dany dzień, tydzień, czy nawet miesiąc. W rodzinie ja wpadłam na pomysł, aby coś w nawykach żywieniowych zmienić, więc na mnie spoczywa odpowiedzialność przygotowania menu oraz popełniane przy tym błędy.

Fakt, że to ja planuję posiłki, ma jeden duży plus. Nie rzadko planuję na kolację coś, co jeżeli zostanie, mam na śniadanie. A czasami nawet specjalnie porcja jest większa. Planuję jeden posiłek, a drugi mam w gratisie odhaczony i zawsze pożywny.

Daj znać w komentarzu, jak sytuacja wygląda u Ciebie. Planujesz posiłki z wyprzedzeniem czy pomysły wpadają na przysłowiową ostatnią chwilę?

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
5 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Krystyna 7.8
1 miesiąc temu

Uf jak gorąco, w ten upał mniej się chce jeść. Na poważnie, takie systemowe podejście do tematu na pewno mi się przyda.

Królowa Karo
1 miesiąc temu

Ja zawsze planuję posiłki na cały tydzień, bo to ułatwia robienie zakupów. Tak jak piszesz, najpierw robię inwenturę, co mam w domu do jedzenia, następie planuję posiłki zastanawiając się co ewentualnie dokupić. Lubię ten przegląd szafek i planowanie posiłków, bo to pobudza kreatywność 🙂

Jenovia Dżemson
29 dni temu

Bardzo dobry plan. Ściągnęłam. Dzięki. Pozdrawiam!^^