podsumowanie 2019 roku

Podsumowanie 2o19 roku

Tego podsumowania nie miało tutaj być. Nie jestem dobra w takich formach, choć to nieusprawiedliwienie. Bardziej wynika to z żalu, że nie mam do czego wracać sprzed lat. Ok, na początku uważałam, że nie mam tyle czego podsumowywać, nie mam o czym pisać w podsumowaniu. O sobie za wiele nie chcę opowiadać. Podróży, też niewiele w moim życiu. Więc co podsumowywać? Wbrew pozorom, trochę się tego uzbierało.

W świecie blogów jestem już około 10 lat. Uświadamiając to sobie, chce mi się płakać. Żałuję, że nie mam tego wszystkiego, co do tej pory tworzyłam. Że umiałam to usunąć i w dużym stopniu zapomnieć. Chciałabym się dzisiaj za tamte wpisy wstydzić. Chciałabym stanąć przed dylematem czy ta pierwsza wymyślona nazwa powinna być zastąpiona bardziej pasującą nazwą, czy jednak imieniem i nazwiskiem. Mam też wrażenie, że przez to kasowanie i zmiany, nie rozwijałam się, kręciłam się w kółko. Bez rozliczeń i możliwości zobaczenia tego, co już robiłam, zaczynałam robić to samo.

Posumowanie roku 2019

Tym razem z czystym sumieniem, mogę napisać, że to był przełomowy rok. Stanęłam przed lustrem i patrzałam sobie w oczy, kiedy to mówiłam. W 2019 roku zaczęłam dowiadywać się o sobie niesamowitych rzeczy. Wreszcie zaczęłam pracę nad sobą. Do tej pory od tego uciekałam, nawet śmiejąc się z takiego podejścia. Moje podejście zmieniło się, kiedy w ręce wpadły mi narzędzia, które wypełniane po łebkach, zaczęły rewolucję w mojej głowie. Po prawie 20  latach przestałam uciekać od tego, co kocham i wierzyć, że sztuką nie da się zarobić na życie. Jak to mówią, lepiej późno niż wcale, więc teraz biznes idzie do przodu. Jedynie zdrowotnie, kiedy już zrobiłam krok do przodu, los kazał mi się o dwa cofnąć.

Prywatnie rok – poszukiwania

Przyznaję, że jest to dopiero czubek góry lodowej, ale… Ogromnie się cieszę, że w końcu podjęłam decyzję o tym, że chcę nad sobą pracować i zrobiłam te pierwsze kroki. Zrozumiałam, że potrzebuję kogoś do pomocy, aby poradzić sobie z przebiciem tej góry lodowej. Jak wspominałam, rok wcześniej byłam daleka od szukania pomocy. Do wszystkiego trzeba dorosnąć. 

Nie boję się tego głośno napisać, że 2020 rok zaczęłam od poszukiwań. Na psychoterapie nie mam co liczyć. Dojazd około 50 km w jedną stronę mnie pokonał. Ja wiem, że to zniszczy mnie psychicznie bardziej, niż mi pomoże. Został psycholog, ale i to okazuje się trudne do znalezienia, kiedy mieszka się w małej miejscowości. Specjalistów mniej niż palców u jednej ręki, a jak już się znajdzie, trzeba czekać kilka miesięcy na wizytę. Tak wiem, są rozwiązania przez Internet, ale to musi być w cztery oczy.

Kto szuka, ten w końcu znajdzie. Co prawda bez dojazdu się nie obędzie, ale to nie tak daleko plus nie muszę płacić za spotkania.

Podsumowanie roku – książki

W 2019 roku w moje ręce wpadły dwie niesamowite pozycje plus sporo pomniejszych artykułów. Z książek nie mogę pominąć tej najważniejszej, czyli pozycji Oli Budzyńskiej – „Asertywność i pewność siebie”. Właśnie to ona otworzyłam mi oczy na zmiany. Przyznaję, trochę potraktowałam te ćwiczenia po łebkach, ale to, co potem zaczęło się dziać to kosmos. Nagle zaczęłam się zmieniać, zauważać wiele rzeczy. Przestałam krytycznie podchodzić do szukania pomocy, choć wtedy jeszcze nie byłam na nią gotowa, ale… Miałam okazję odbyć pewną rozmowę, która otworzyła przede mną zupełnie nowe drzwi. Zrozumiałam, że wiele rzeczy to tylko przekonania, które nie są czymś, czego zmienić nie można.

Drugą bardzo ważną pozycją był e-book Doroty Wiszniewskiej – „Twoje wewnętrzne dziecko”. Wstęp jak bym czytała o sobie, swoich emocjach. Nagle też zrozumiałam swoje postępowanie, którego wcześniej trochę się wstydziłam. Przestałam! Otworzyłam kolejne drzwi, które do tego wszystkiego utwierdziły mnie, że grafika to moje miejsce. Nie wiem, kto się kim obecnie bardziej opiekuje, czy ja swoim wewnętrznym dzieckiem, czy ono mną.

Zdrowie

W marcu „świętowałam” swoje drugie urodziny. Znowu zrobiłam to bez tortu i szampana. Nawet o tym nie pomyślałam. Bardziej się cieszyłam, że udało mi się już coś poukładać i zrozumieć. I tak jak na gluten absolutnie nie ma w moim życiu miejsca, tak od weganizmu przeszłam w pozwalanie sobie okazjonalne na mięso.

Przekonałam się, że z mięs najgorsza jest dla mnie wieprzowina, ale jak żyć bez boczku z grilla? Drób jest spoko, ale tylko ten dobrej jakości. Białko jajka jest u mnie do zupełnego wyeliminowania, ale za to mogę pozwolić sobie na pewne rzeczy z nabiału bez laktozy. Dobrze, że choć wszystkie ryby toleruję. Lepiej testować na sobie, niż płacić za pewne badania, których wyniki można między bajki włożyć.

Żeby nie było za różowo, kto ogląda mnie na InstaStroy, ten wie, że pisałam o pewnej rzeczy, która mi się przytrafiła pod koniec roku. Zdaję sobie sprawę, że publiczne i częstsze pisanie o tym, przysporzyłoby mi „sławy”, ale nie jestem jeszcze na to gotowa. Myślę, że niebawem przyjdzie na to czas, wraz z cieplejszymi dniami. Są rzeczy, o których warto mówić, przesuwając swoją granicę prywatności.

Ćwiczenia, medytacja – fiasko

Moje ambitne plany to zazwyczaj zrywy do ćwiczeń, kończące się fiaskiem. Znowu te ograniczenia małej miejscowości, czyli jedyna możliwość to ćwiczenia w domu. Przyznaję, że nie za bardzo mam na to miejsce. Kiepska wymówka, bo gdyby mnie jakieś ćwiczenia porwały, miejsce nie jest przeszkodą. Ciągle szukam czegoś, co skradnie moje serce. Przez chwilę myślałam, że będę miała towarzystwo do ćwiczeń w domu, ale ta osoba ma jeszcze mniej motywacji ode mnie.

Do medytacji też mam słomiany zapal. Choć przyznaję, że nie próbowałam zbyt wielu form i nie szukałam dla siebie odpowiedniej godziny. Od końca 2019 roku moją medytacją jest odcinek serialu. Często potem śnią mi się głupoty, ale jest postęp, bo zazwyczaj rano pamięta swój sen.

Podsumowanie biznesowe

Tutaj też zaliczyłam ogromną rewolucję. Do tej pory dorabiałam pisaniem na zlecenie, ale to nie moja bajka. Nie uważam, że nie umiem pisać, ale nie wychodzi mi to na zawołanie, na sztywno określony temat. Gdzieś tam przewinęły się też różne reklamy na blogu. Zmieniła się tematyka i sporo się urwało. Czuję się, jakbym zaczynała od nowa i dobrze mi z tym. Poukładałam sobie w głowie, czego chcę i w jakim kierunku chcę zmierzać.

Moje produkty

Przez zawirowania związane z hostingiem i przymusową zmianą nazwy, dopiero w 2019 roku odważyłam się pokazać światu swoje produkty. Kto pamięta magiczne kolczyki? Przyznaję, miały mega kiepską promocję. Chociaż częściej wspominałam o nich, niż obecnie o plakatach, które mam w sklepie. W 2020 roku dużo nauki mnie czeka w dziedzinie reklamy, a będzie z czego wybierać w asortymencie sklepu.

W sumie nawet nie wiem, kiedy przestałam o kolczykach wspominać. Chyba kiedy znikły ze sklepu, bo szablon bloga zaczął szwankować. Czasami jeszcze tylko sobie o nich przypomina, kiedy je przekładam. Wiem jedno, że nie umiem ich powiązać z obecną tematyką tak, aby zrobić im godną reklamę. Wiem, że na wszystko przyjdzie czas. Mam masę pomysłów na fajne produkty fizyczne, muszę tylko to poukładać, aby jedno wspierało drugie.

Gdzieś w okolicach wakacji pojawił się sklep z plakatami. To też były przeboje, ale cieszę się, że skończyło się tak, jak teraz. Jak na artystkę przystało, sklep jest wyjątkowy, ma tylko jeden minus, nawet ja o nim zapominam. Gdzieś na początku jeszcze o nim wspominałam, ale promocji nie robiłam. Mam co nadrabiać. Dowiedziałam się jednak, że znikome jest zainteresowanie plakatami w formie fotomontaży do druku. Może inne miałby wzięcie, a może bardziej zdjęcia. Nie ważne, że sklep jest w takiej formie, do której nie muszę dokładać.

Audyt treści

Pod koniec 209 roku dzięki Kasi z Woeqshop zrobiłam audyt treści zamieszczanych na blogu oraz na portalach społecznościowych. Czarno na białym zobaczyłam, że nie tylko się miotam, ale brak mi spójności w publikacjach na różnych portalach.  Zauważyłam, że narzucam sobie za duży rygor częstymi publikacjami, co odbija się na jakości tekstów i przede wszystkim spójności.

Poza domem

W 2019 miałam sporo planów na wyjazdy, ale… Zawsze było jakieś „ale”. Byłam na początku wkurzona, ale jak we wrześniu przespałam terminy, zaczęłam się z tego śmiać. Bo nigdy pieniądze nie były przeszkodą. Przeszkodą okazał się uciekający czas. W domu też coś trzeba zrobić i tak kolejne dni się kończyły. Wspominałam co prawda na InstaStrony o dwóch wyjazdach, ale były związane z rodzinnymi imprezami, więc zapomniałam nawet o robieniu zdjęć. 

2020 zapowiada się bardziej owocny. Wstępnie jest to przedyskutowane z rodziną i mam wsparcie, że potrzebujemy zmiany powietrza, choć na weekend. Właśnie jedno z rodzinnych spotkań zainspirowało mnie do tego, że czas ich odwiedzić, a nie czekać, aż przyjadą do nas. Teraz są takie możliwości i wcale nie trzeba komuś siedzieć na głowie. Z drugiej jednak strony obawiam się na te wyjazdy nastawiać i je planować. Niby coś jest dogadane, ale… Znowu to „ale”.

Plany biznesowe na 2020 roku

Przede wszystkim rozwój sklepu i dorzucenie sporych ilości produktów. Wszystko jest już w szkicach, część zaczęłam realizować, muszę tylko postawić sklep.

Na pewno możesz się spodziewać dużej ilości paczek grafik do samodzielnego dostosowania. Myślę o e-bookach wyjaśniających bardziej szczegółowo i na przykładach graficzne zagadnienia. Mam w planach pewien produkt fizyczny, ale jego wypuszczenie uzależniam od statystyk. Nawet najlepsza reklama może nie dać milionowych zysków. Obecnie bardziej skupię się na paczkach grafik i wartościowych treściach.

Chciałabym w 2020 pomyśleć nad szukaniem kogoś, komu będę mogła oddelegować część swojej pracy. Wiem, że bloger powinien być człowiekiem orkiestrą, ale zaczyna brakować mi doby na realizację wszystkiego, bo życie prywatne zaczyna zabierać zbyt wiele czasu.

Plany dla siebie w 2020 roku

Moim głównym planem jest naleźć czas na odpoczynek. Szykuje się trochę więcej dni spędzonych na wizytach lekarskich plus do tego psycholog, a pracy nie chcę zawalić. Niestety, ale mam tendencję do pracy po nocach i w weekendy, bo czas goni. Czas dla siebie to, co najwyżej medytacja pod postacią serialu.

Dla siebie mam w planach wrócić do „Korepetycji z odchudzania”. Czasami jak zaczynam spisywać to, co jem w ciągu dnia, aż mi się włos na głowie jeży. Zdrowo jest, ale bez żadnego konkretnego planu. Wkrada mi się wiele chaosu. Mam co prawda już w nawyku czytanie składów, ale daję się ponieść zachciankom.

W tym roku powalczę ze swoją niską motywacja do aktywności fizycznej. Co prawda dużo spaceruję, ale jakoś tego nie wliczam do aktywności. Nie wiem, czy zmienię na ich temat zdaniem. Chcę wprowadzić coś więcej, np. jogę. Chodzi o wytrwałość i regularność. Kiedyś fajnie działało na mnie nie tylko wpisanie ćwiczeń do kalendarza, ale określenie z góry, jakie to mają być ćwiczenia.

Jestem ciekawa, jak Ty widzisz swój 2020 rok. Masz już konkretne plany? Z jakim wyprzedzeniem je robisz? Od razu na cały rok, czy na krótszy czas.

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
15 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Krystyna
8 miesięcy temu

Ja jeszcze nie odważyłam się na podsumowanie żadnego roku swojej dorosłej działalności. Czytajac Twoje podsumowanie zaczynam sue zastanawiać….. moze warto spróbować. Twoje podsumowanie dla Ciebie chyba dużo ci dało. Serdeczne pozdrowienia znad sztalug malarskich przesyła Krysia

Matka na Szczycie
8 miesięcy temu

Trzymam kciuki i życzę Ci, żeby nowy rok przyniósł pozytywne rozwiązania i tylko pomyślne sprawy 🙂

Polenka
8 miesięcy temu

Wszystkiego dobrego w nowym roku! Po świętach powoli wracam do starej rutyny – nie jest łatwo, ale warto. A nie myślałaś o psychoterapii online? Ja się nad tym zastanawiam, bo mieszkam za granicą i dla mnie to jedyne rozwiązanie 🙂

Królowa Karo
8 miesięcy temu

Ja plany – blogowe, zawodowe, osobiste w sumie też, robię na 2-3 miesiące do przodu. Co do Ciebie – życzę Ci, żeby Twoje plany się spełniły. Jesteś najbardziej poszukującą siebie i swojego miejsca blogerką, jaką znam – może w końcu znajdziesz to właściwie miejsce.

Jenovia Dżemson
8 miesięcy temu

Fajnie, że dorosłaś do stawienia czoła swoim problemom! Wnętrze jest najważniejsze! Pozdrawiam!^^

Ania
7 miesięcy temu

Jolu wszystkiego dobrego w Nowym Roku 🙂
Z wielką przyjemnością przeczytałam Twóje podsumowanie i bardzo mi się ono podobało. Jesteś niesamowitą kobietą i bardzo wartośćiową. Oby ten kolejny rok przyniósł same dobre chwilę i piękne dni 🙂
Pozdrawiam serdecznie 🙂

Jenovia Dżemson
7 miesięcy temu

Ja z kolei cały styczeń robiłam porządki w piwnicy, która niebawem będzie moją pracownią, studiem fotograficznym i magazynem. Odstawiłam więc ćwiczenia na miesiąc i rozpoczęłam dietę. Schudłam 2 kg. Teraz piwnica już prawie skończona i od lutego wracam do ćwiczeń, a dietę zdrową już po prosu zostawiam. Pozdrawiam!^^

Ja Optymistyczna
7 miesięcy temu

Życzę powodzenia w poszukiwaniu psychologa czy psychoterapeuty – zdaję sobie sprawę, że w małej miejscowości może być kiepsko, dlatego tym bardziej trzymam kciuki, bo wiem, że to działa!

I życzę powodzenia w innych sferach życia – także tej biznesowej!