Najprościej ujmując product design to tworzenie produktu. Tutaj nie chodzi o gotowy produkt, a cały proces jego wytwarzania oraz późniejsze rozwijanie.

Ostatnio udowadniałam, że każdy z nas w jakimś stopniu jest związany z typografią.  Może nie wszyscy, ale zdecydowana większość z nas ma też do czynienia z Product Design. Skoro mówimy o procesie, a nie samym gotowym produkcie, nawet przygotowywania dania możemy pod to zagadnienie podciągnąć. I może te skojarzenia dzisiaj zabrzmią dziwnie, trochę na wyrost, ale chodzi mi o jasne wytłumaczenie.

Bez względu na to, czy mówimy o profesjonalnym projektowaniu produktów, czy tworzymy coś na własny użytek, mamy pewne wspólne etapy. Proces może się różnić. Tak jak firma może mieć różne etapy, tak i każdy z nas może mieć różne. Specyfika danego produktu też ma wpływ na różnicę etapów tworzenia. Takim trzonem dla procesów jest tak zwany model Double Diamond.

Gotowanie jako proces tworzenia produktu

Po pierwsze musimy wiedzieć, co my w ogóle chcemy wyprodukować. Kiedy mamy to określone, czas na research, czyli poszukiwanie inspiracji, ale… Trzeba zastanowić się nad potrzebami użytkownika. Zostają w kuchni, użytkownikami jest pozostała część rodziny, zakładam, że nie gotujemy tylko dla siebie. W ujęciu biznesu trzeba zrozumieć potrzeby na tym polu, bo chcemy na produkcie zarobić.

Po zebraniu wszystkich potrzebnych informacji czas złożyć wszystko w całość. Na polu typowego projektu zaczynamy budować coś w stylu konceptu, założeń, celów, strategii. Nie wiem, czemu przyczepiłam się do kuchni, ale niech zostanie. Chcemy, aby rodzina składająca się z dorosłych i dzieci jadła to samo – mamy w zasadzie cel. Przygotowujemy ulubione danie np. curry, ale w klasycznej wersji jest zbyt pikantne dla dzieci – jest założenie. Strategią będzie zmniejszenie ostrości bez dzielenia na osobne porcje, aby było nadal smacznie.

Przy tworzeniu każdego produktu chodzi o znalezienie złotego środka. W biznesie trzeba pogodzić stronę, która finansuje jego stworzenie, a tym, czego oczesuje i potrzebuje odbiorca, czyli końcowy użytkownik.

Przy projektowaniu nadszedł czas na określenie priorytetów i planu działania. Przy tym naszym curry priorytetem będzie niestracenie smaku. A najlepszy plan działania? Wciągnąć dzieci w gotowaniu i dawać im spróbować, czy nie jest za ostre.

Mamy już zarys, dlaczego coś robimy. Mamy określenie co to mniej więcej jest. Czas na „jak” – jak to zrobić. Proces produkcji, czyli zabieramy się za gotowanie naszego curry.

Oczywiście normalnie jest to czas na wymyślanie rozwiązań, szkicowanie, dyskusje o różnym zabarwieniu i tak dalej. Potem programowanie, czy tworzenie czegoś i testowanie.

Zostańmy w kuchni, czyli curry gotowe i przetestowane na dziecku (przyjmijmy, że jedno było zainteresowane gotowaniem). Czas podać je reszcie rodziny. Wypuszczamy produkt na rynek.

Przy naszym curry, jak i produktach zbieramy opinie innych. Przy produktach przychodzi czas na analizę tego, co usłyszymy, przeczytamy. Jest miejsce na jakieś badania. Na poprawki w produkcie, rozwijanie go.

Teoretycznie może się wydawać, że jest to koniec pracy nad produktem. Znowu wszystko zależy od produktu. Miotłę też można ulepszyć, nasze curry udoskonalić. Dopiero po wypuszczeniu produktu mamy konkretne informacje, czego jeszcze potrzebują w nim użytkownicy, co jest zbędne. Czas na wdrażanie poprawek. Znowu testowanie. I znowu ewentualne poprawki. Jeżeli produkt ma się rozwijać, ma być długo na rynku, kółko poprawek, rozszerzeń i testów może ciągnąć się latami. Jeżeli o produkt nie zadbamy, użytkownicy o nim zapomną.

Product Design to proces

Łatwo zrozumieć pojęcie Product Design, jeżeli rozłożymy na etapy to, co sami tworzymy. Wiele spraw w naszym życiu przechodzi od etapu pomysłu, przez szkic i planowanie, do gotowego produktu. Na co dzień nie jesteśmy świadomi tego, że przechodzimy taki proces. Warto zdać sobie z tego sprawę, aby łatwiej było zabrać się za projekty, które wymagają od nas przejścia przez wszystkie etapy.