Projektowanie strony internetowej nieróżni się niczym od urządzania pokoju, kuchni czy innego pomieszczenia. To może być ogród. Może być biżuteria lub inna ręcznie robiona rzecz. W zasadzie prawie wszystko, co wiąże się z zaprojektowaniem czegoś, przechodzi przez te same etapy.

Research, czyli poszukiwanie inspiracji

Cały czas zastanawiam się, jakim dobrym odpowiednikiem polskim zastąpić słówko research. Poszukiwanie? Inspirowanie się? W słowniku znajdziemy tłumaczenie, że jest to badanie. Nie koniecznie pasuje mi do tego kontekstu, ale nie ma się co kłócić z tłumaczeniem. Dla mnie akurat, w tym konkretnym przypadku research to raczej poszukiwanie inspiracji.

Jak wspomniałam na początku, takie poszukiwanie inspiracji jest przydatne nie tylko przy tworzeniu np. stron internetowych. Remontując np. pokój, idziemy do sklepu wybierać farbę, tapetą i to też jest research. Z tym że jest to na tyle naturalne, że nie potrzeba do tego dodatkowego nazewnictwa. Warto podejść podobnie do wielu innych projektów.

Na początku był chaos

W zależności od tego, czego konkretnie research dotyczmy, możemy podzielić projekt na dwa lub trzy etapy. Projektując np. ulotkę, dobrze byłoby się przyjrzeć, co oferuje konkurencja danej firmy. Oczywiście informacje o konkurencji powinien dostarczać klient w tak zwanym briefie, ale bywa różnie i czasami trzeba radzić sobie samemu.

Te dwa etapy to cały czas wspominany przykład projektowania pokoju. Jedyną naszą konkurencją może być sąsiad, ale mieszkajmy lepiej dla siebie. Poza tym z jednej strony jesteśmy dla siebie klientem (jaka farba, jaka podłoga i tym podobne), a z drugiej wykonawcą (robimy konkretne zakupy, umawiamy się z firmą, która ma coś wykonać).

Po PIERWSZE: klient i odbiorca

Bardzo obrazowo zostańmy przy pokoju na początek. Inaczej będziemy projektować pokój dla dziecka, inaczej dla nastolatka, inaczej dla osoby dorosłej. Klientem oraz odbiorcą jest osoba, która w tym pokoju będzie mieszkać. Myślę, że widać już analogię do projektowania np. ulotki. Co z tego, że projekt będzie ładny, jeżeli nie będzie skierowany wyglądem oraz treścią do danej grupy odbiorców.

Przy remoncie pokoju wiemy, dlaczego go robimy. Musimy jednak cały czas pamiętać, dla kogo to robimy. Przy jakichś stronach, ulotkach, plakatach czy innych pracach dla klienta wiemy, dlaczego to robimy, ale nie zawsze jest to tak oczywiste, jak przy remoncie. Najtrudniejsze jest w tym momencie zdanie sobie sprawy, dla kogo my to właściwie robimy.

Im więcej danych na tematy klientów będziemy mieli, tym łatwiej będzie coś zaprojektować. Może się też okazać, że wkoło siebie znajdziemy potencjalnych klientów, których możemy zapytać o zdanie.

Po DRUGIE: szukanie inspiracji

Myślę, że jest to ulubiony etap dla wielu osób. Co prawda nie zawsze wychodzi z tego coś konstruktywnego, ale zawsze łatwo się wytłumaczyć, że to tylko taka inspiracja. Łatwo przesadzić ze zbieraniem materiałów, które zamiast ułatwić stworzenie czegoś, bardziej to utrudniają.

Miejsc na szukanie inspiracji jest pewnie więcej niż spraw, do których ich poszukujemy. Jeżeli nie jest to chęć poznania konkurencji, nie przepadam za szukaniem inspiracji wśród prac z danej branży. Lubię wychodzić poza schematy. Świetną inspiracją dla ulotek czy plakatów są stare prace. Kopalnią projektów na każdy temat jest Pinterest. Zaraz po nim plasuje się dla mnie Instagram. Jest tego tyle, że każdy najdzie coś dla siebie, w odpowiednim momencie. Przy remoncie pokoju inspiracją mogą być pokazowe ustawienia w sklepach meblowych.

Ewentualnie po TRZECIE: poznanie konkurencji

Ten punkt niekoniecznie sprawdza się przy remoncie, ale… Zacznijmy od typowo firmowych zagadnień. Dobrze jest znać swoją konkurencję, to, co oferuje, jak się reklamuje. Mamy jak na talerzu jakieś pomysły na rozwiązania, ale również można dzięki temu wychwycić błędy.

Gorzej, jak klient chce mieć taki sam projekt jak konkurencja, nie potrafi tego wytłumaczyć. Miałam kiedyś przypadek, że to ktoś ode mnie zgapił wygląd bloga. To nie była inspiracja, to był bardziej klon wyglądu. Oczywiście każdy może to robić, skoro posługujemy się darmowymi szablonami. Tematyka była podobna, ale to nie jest problem. Akurat to było naturalne. Nie warto iść prawie jeden do jednego, bo to nudne plus można jeszcze dziesiątki innych powodów dopisać!

Badanie konkurencji pozwala na znalezienie pewnych wspólnych cech. Chodząc po blogach, można np. zauważyć podobne formatowanie tekstu. Czasami opis, bo jest dość oczywisty, że taki jest najlepszy do czegoś. Tylko czasami potem jest, że inni tak robią, to ja też będę. I sama to przeszłam, że zatraciłam indywidualność. Wygodniej było zgapić, bo ciężko powiedzieć o inspirowaniu się, bo tak było to przecież czytelne. A skoro konkurencja ma z tego „zysk”, ja też będę mieć. Nic bardziej mylnego!

Przy ciągle już wspominanym remoncie, nasza konkurencją jesteśmy sobie sami. Idziemy do sąsiada, podoba nam się jakieś rozwiązanie, też takie chcemy, a potem? Okazuje się, że się nie sprawdza. Szukając inspiracji na Instagramie, możemy znaleźć wiele ładnych, ale mało praktycznych rzeczy. Nie każde zdjęcie jest faktycznym stanem, w jakim właściciel mieszka. W jakimś sensie jest to zgapianie od konkurencji, bez przemyślenia, czy u nas to się sprawdzi.