Myślałam, że w tym roku nici z Share week. Oczywiście, mam sporo osób, które mogę polecić, ale… Miejsca są tylko trzy, a ja się uparłam, że w tym roku chce polecić osoby, które miały na mnie wpływ. Zaszła we mnie jakaś zmiana pod ich wpływem.

Jeszcze pod koniec zeszłego roku nie zdawałam sobie sprawy, ile osób dzieli się obecnie w internecie swoją wiedzą. Owszem, znałam z pewnych dziedzin wiele miejsc – nie tylko o blogach myślę. Nie przypuszczałam, że internet może być tak rzetelną kopalnią wiedzy na tematy medyczne. To już nie są podejrzane fora internetowe, czy strony, do których człowiek ma wątpliwości. To są osoby, które pracują w danym zawodzie i dzielą się swoją wiedzą. Naprawdę ciężko mi wybrać, kto najbardziej zasługuje na tegoroczne trzy miejsca.

Z racji trwającego Shaere week 2019 pomyślałam, że fajnie będzie to pociągnąć dalej. Kiedyś tworząc podsumowania, próbowałam dodawać strony, osoby, które polecam, ale to nie było tak mocno przemyślane. Oczywiście, każde polecenie jest ważne, ale czasami miałam wrażenie, że szukam, na silę czegoś, do polecenia. Kombinuję, by co trzy miesiące był taki Share week u mnie. Co tyle naturalnie mam ochotę na trochę lisfestylu z podsumowaniem. Dzisiaj moja trójka do oficjalnego Share week.

dbaj o wzrok

Justyna otwiera oczy, na dbanie o oczy. Nigdy wcześniej nie pomyślałam, jak szkodliwe może być np. częste malowanie linii wodnej oka. Nie wiedziałam też o higienie brzegów powiek. Teraz wydaje mi się to takie oczywiste, ale kiedyś… Przemywanie „oczu” i to najlepiej dwa razy dziennie? Jedyne, kiedy to robiłam, to przy okazji zmywania makijażu.  Uwielbiam u niej również tę całą wiedzę związaną z soczewkami, okularami, badaniami. Jej relacje są ciekawsze, niż programy w stylu „jak to działa” czy „jak to jest zrobione”.

Zwróciłam szczególną uwagę na treści przekazywane przez Justynę pewnie dlatego, że sama mam problemy z oczami. I to nie tylko zmęczone i wysuszone oczy, co w dzisiejszych czasach jest plagą. Po latach zrozumiałam, że mój bunt do okularów jest nieuzasadniony. W tym indywidualnym przypadku nie szkodliwy, ale bezsensowny.

lifemanagerka

Nie pamiętam, kiedy trafiłam na blog Agnieszki. Pamiętam jednak, że najbardziej jej zazdrościłam ilości zdjęć, na których się pokazuje. W jej podsumowaniach tego, że potrafi w drobnostkach znaleźć coś wyjątkowego. Agnieszkę podziwiam również za to, że nie boi się trudnych tematów i potrafi otwarcie mówić o swoich problemach zdrowotnych. Poza tym jest u niej masa informacji na różne tematy jak np. jakie pasty kanapkowe warto kupić. Ma też sporo ciekawych przepisów. Promocja świadomego dbania o siebie i środowisko, ale bez nadmiernej przesady, jaką teraz można spotkać.

Inspirujący jest dla mnie Instagram Agnieszki. W dobie dążenia do spójności ona dla mnie jest przykładem, że nie chodzi o te same zdjęcia czy podobną obróbkę. Spójnością jest też przekaz, który się wysyła publikowanymi treściami. Jej „taneczna sobota” fajnie komponuje się z kanapkami, pokazaniem psa (Jeszcze do niedawna tylko Luny), czy zdjęciami z wyjazdu. Dla mnie jej konto jest spójne z nią i z tym, co robi.

I tu miałam największy dylemat. Jak wspominałam, jest dużo osób, które warto polecić, ale jeszcze nie wszystkie z nich, miały wpływ na życie.

pani swojego czasu

Wiem, że polecanie Oli może wydawać się nudne, ale… Ta Pani już dwa lata temu zaczęła zmieniać moje myślenie o wielu rzeczach. Co ciekawe, wiele razy się z nią na początku nie zgadzałam. Naturalnie byłam na „nie”. Po przemyśleniu sprawy wracam zawsze po takich wybrykach z podtulonym ogonem. Nadal mam momenty buntu na informacje, które przekazuje, ale to dobrze. To są takie momenty, które skłaniają do przemyśleń. Do zastanowienia się nad daną rzeczą nawet więcej niż dwa razy.

Planer pełen czasu, okazuje się naprawdę pełnym czasu. Bardzo mobilizuje, aby poszukać swojego sposobu organizacji czasu. Po ostatnim webinarze czekam a niecierpliwością na kurso-książkę Oli o asertywności. To jest ten moment, kiedy bunt jest we mnie, że jeszcze tyle mam do nauczenia się, ale wiem, że z przekazaną przez Olę wiedzą, wszystko jest możliwe.

Moje zdjęcie w parku ze świeczką z cyfrą dwa.

Moje typy na Share weeke 2019 dobiegły końca. Czas na chwilę prywatności z racji tego, o czym pisałam ostatnio na Instagramie i co wpisuje się w moje wybory. Jest kilka dni po ale 24.03.2017 to data, moich umownych „nowych” narodzin. Od tamtej pory zmieniło się we mnie bardzo dużo. Co prawda brakuje mi jeszcze sporo, aby powiedzieć, że jest to 180 stopni, ale… Patrzę z przerażaniem na to, jaka kiedyś byłam. Zmieniło się moje podejście do życia i już się nie dziwię, dlaczego inni tak, a nie inaczej mnie odbierali.

Kiedyś nawet śmiałam się, że ludzi mówią, że są takie momenty w życiu. Los postanowił, że sama mam doświadczyć ponownych narodzin. Dlatego też czekam z niecierpliwością na kurso-książkę Oli o asertywności. Byłam przez chwilę nastawiona do tego sceptycznie, ale teraz wiem, że to obowiązkowa pozycja w tym momencie. Potrzebuję wskazówek, które pozwolą mi ruszyć z miejsca i dalej układać sobie wszystko w głowie.

Przed tą magiczną datą chciałam zmieniać otoczenie do siebie. Obecnie stawiam na zmianę siebie, a otoczenie niech postępuje, jak chce. Ja zaczynam się czuć coraz lepiej w swojej skórze i mam wreszcie odwagę pokazywać się na zdjęciach. Mam coraz więcej odwagi, aby chwalić się tym, w czym jestem dobra. Pisać o tym, na czym się znam.