Zdarza Wam się szukać zdjęć, grafik czy innych rzeczy do swoich projektów? Jeżeli tak, na pewno dobrze znane jest Wam słówko stock. Śmiem twierdzić, że tak w 80% przypadków szukamy głównie stock photography, czyli zdjęć.

Stock to inaczej (w zasadzie po polsku) baza materiałów. Baza zbiera prace różnych autorów, umożliwiając ich wykorzystanie do naszych celów. Sama często korzystam z takich baz, głównie przy tworzeniu fotomontaży. Ale, ale… Na stronach typu stock znajdziemy nie tylko zdjęcia. Są również bazy grafik (przede wszystkim wektorowej), dźwięki, muzyka, filmy i wiele więcej.

Zostaję przy zdjęciach, stock jest świetnym rozwiązaniem, kiedy nie mamy możliwości zrobić sami zdjęcia lub nie chcemy. Nie każdy musi być mistrzem fotografii. Czasami potrzebujemy ludzi do pomocy, a to może wiązać się z dodatkowymi kosztami. Czasami posiadanie odpowiednich zdjęć może wiązać się z wyjazdami. Niekoniecznie mam ochotę ruszyć w świat w poszukiwaniu np. żyraf w odpowiednim plenerze, aby stworzyć jeden fotomontaż.

Nasze lenistwo jednak kosztuje i w jakimś sensie komuś za pracę musimy zapłacić. A jak to zrobić, znajdziemy w licencji.

Licencje i ograniczenia używania

Korzystając z materiałów typu stock, powinniśmy mieć już w nawyku sprawdzanie, na jakiej licencji zostały udostępnione i jakie są ograniczenia względem używania. Przy produktach darmowych jest bardzo różnie. W przypadku płatnych treści zazwyczaj są one do wykorzystania prywatnego (oczywiste) oraz komercyjnego.

Zapisy w licencji ważna rzecz, bo na przykład jest tam wyszczególnione, że możemy wydrukować coś określoną ilość razy. Zakładam, że do tego 1000 nie ma żadnych problemów, czy konsekwencji prawnych. Przy dzisiejszej masowości, takie ilości są traktowane jak na użytek własny. Jeżeli jednak dodamy kolejne zero lub kilka, wtedy licencja może już takiej ilości nie obejmować. Nie potrzeba jednak wpadać w panikę. Wystarczy uiścić dodatkową opłatę za kolejną partię.

Creative i editional

Myślę, że na tym etapie to bardziej ciekawostka, ale… Warto wiedzieć i zwracać uwagę na to, że zdjęcia w bazach (stock) są podzielone na dwa typy, czyli creative i editional.

Blogi akurat temu nie podlegają, jeszcze. Zdjęciami typu editional koniecznie muszą zainteresować się osoby, które prowadzą portal z wiadomościami bądź zajmują się ilustrowaniem gazet. Ten typ zdjęć służy tylko do celów informacyjnych. Chciałam tutaj nawiązać do przyciągania uwagi jak na blogach. Tylko mogłabym zostać źle zrozumiana, bo zdjęć typu editional nie wolno używać do reklamowania produktów. Nie może się znajdować na ich tle np. krem.

Stock płatny i darmowy

Często zdarza się tak, że wybierając coś z płatnej bazy materiałów mamy mniejsze prawdopodobieństwo zobaczenia, że ktoś inny z np. tego samego zdjęcia skorzystał. Z jednej strony nie każdy chce inwestować. Z drugiej, tam jest tego o wiele więcej do wyboru.

Niby w darmowych bazach jest dużo zdjęć, ale zdarzyło mi się już widzieć to samo zdjęcie na kilku blogach. Do tego jeszcze w dość krótkim odstępie czasu, patrząc na datę publikacji tekstu. Na blogu nie, ale tworząc fotomontaże, często sama szukam zdjęć w darmowych bazach.

Bez względu czy wybieramy rozwiązanie darmowe, czy płatne, trzeba czytać licencje. W przypadku darmowych stocków mamy często do czynienia z licencją typu Creative Commons, w skrócie CC.

Najczęściej spotykane licencje CC:

  • CC0 – ten typ licencji w pewnym sensie oddaje w nasze ręce prace autora. Mamy do tej rzeczy pełne prawo i możemy ją wykorzystać nawet w celach komercyjnych.
  • CC By – w tym typie musimy dodać informacje, kto jest autorem danej rzeczy. Oczywiście możemy wykorzystać ją również w celach komercyjnych, ale musimy oznaczyć autora. Blog czy inny portal nie zwalnia nas od pominięcia informacji o autorze.

Co do licencji, ciekawie ogląda się fotomontaże np. na Instagramie, gdzie jest oznaczonych bardzo dużo osób. Czy to w opisie, czy bezpośrednio na zdjęciu. Wykorzystam 5 zdjęć i każdego autora muszę oznaczyć, bo taki jest zapis w licencji. To taka ciekawostka, gdyby ktoś się zastanawiał, dlaczego tam czasami tyle oznaczeń i żadne nie jest oznaczeniem marki odzieżowej.