Na początku bywa różnie, ale z czasem prowadzenia strony internetowej każdy ma ochotę trochę na niej zaoszczędzić. I tak jak przy zmianie szablonu niekoniecznie się to uda, tak sprawa przy jego tłumaczeniu jest już zupełnie inna.

Pamiętam czasy zmiany wyglądu na darmowej platformie – blogspot. Tam po przekopiowaniu kodów, trzeba było je przejrzeć i po kolei tłumaczyć nazwy. Nigdy nie było pewności, że wystarczy zmienić nazwę tylko w głównym miejscu. Niby powinno działać, ale częściej były to dwa, trzy różne miejsca do przetłumaczenia tego samego, aby faktycznie była polska nazwa. Wszystko zależało od twórcy szablonu i tego, jak niechlujnie pracował.

WordPress daje nam do wyboru dwie drogi, jak chcemy szablon (motyw) tłumaczyć. Na szczęście tutaj niedopuszczalny jest bałagan w kodach i mamy tylko jeden plik ze wszystkimi nazwami. Pamiętam swoje początki, szukanie pliku na serwerze i te obawy, czy dobrze plik zapisała po przetłumaczeniu. Przed wrzuceniem pliku na serwer też były pewne obawy. A jak coś popsuję? Okazuje się, że popsucie jest o wiele trudniejsze, niż przetłumaczenie nazw.

Sposób 1: wszystko od razu

Nie bez powodu nie piszę, że to trudniejsza droga, bo wcale taka nie jest. Ona wydaje się skomplikowana i bardziej profesjonalna, bo trzeba pobawić się w plikach na serwerze. Niekoniecznie plik trzeba stamtąd pobierać, ale już przed nagrywaniem nie uciekniemy.

Każdy motyw ma plik language, w którym znajdziemy wszystkie nazwy użyte, które wyświetlają się po jego nagraniu. Plik można szukać na serwerze, co wydaje się trochę łatwiejsze, bo tam mamy wszystko rozpakowane i odpowiednio pogrupowane, ale… Plik z motywem możemy rozpakować na komputerze i wtedy zacząć klasycznie szukać folder, w którym jest plik z nazwami. Plik ma swoją specyficzną nazwę, składającą się z małych i wielkich liter a po kropce zawsze jest rozszerzenie po.

Żeby te nazwy przetłumaczyć, potrzebujemy programu Poedit, który wyświetla nam oryginalne (zazwyczaj angielskie) nazwy, a my po kolei w okienku obok możemy je tłumaczyć. Następnie zapisujemy plik w identycznym formacie co oryginalny, tylko z kodem PL dla polski – pl_PL.po.

Teraz wchodzi najtrudniejsza część, czyli wgranie stworzonego tłumaczenia. Oryginalny plik trzeba poszukać na serwerze (ścieżka taka sama, jak na komputerze) i wgrać stworzony przez nas, jako drugi.

Sposób 2: tłumaczę na bieżąco

Drugim rozwiązaniem jest nagranie w WordPress wtyczki Loco Translate, która sama znajduje oryginalny plik i dodaje ten z tłumaczeniem.

Wybieramy motyw, który chcemy przetłumaczyć. Następnie wybieramy interesujący nas język lub tworzymy (stworzy się sam na serwerze po kliknięciu) nowy plik dla niego. Każdy motyw jest inny. Zostaje już tylko przetłumaczyć te nazwy, które nas interesują.

Z Loco Translate po zapisaniu można wyjść i wrócić, kiedy zobaczymy, że jeszcze coś trzeba przetłumaczyć. Wtyczka sama nadpisuje zawartość pliku.

Tłumaczenie motywu WordPress, który sposób wybrać?

Tutaj nie ma lepszego i gorszego sposobu. Od nas zależy, którą drogą chcemy pójść. Dla mnie wybór sposobu zależy też od tego, w jakim stopniu dany motyw chcemy przetłumaczyć. Czy po polsku ma być każda opcja, czy tylko to, co widzą czytelnicy.

W przypadku tłumaczenia całości myślę, że pierwszy sposób lepiej się sprawdzi. To po prostu bardziej mobilizuje, aby przetłumaczyć każdą linijkę po kolei. Można z doskoku, ale oczywiście przed wgraniem pliku na serwer. Czasami może się okazać, że dopiero przy użytkowaniu zobaczymy, że coś jeszcze wymaga tłumaczenia. Wtedy plik trzeba ponownie otworzyć w programie, zrobić brakujące tłumaczenie, zapisać i wrzucić na serwer, usuwając plik, który już tam z tłumaczeniem istnieje.

Loco Translate pozwala tłumaczyć motyw na bieżąco. Tutaj nie trzeba żadnych plików ściągać i wgrywać oraz mieć specjalny program. Wszystko jest wbudowane we wtyczce, co trochę rozleniwia. Sama u siebie tłumaczę coś na polski dopiero wtedy, kiedy znajdę angielską nazwę. Myślę, że jeszcze może się coś wyświetlać nie w takim języku, w jakim powinno. I żeby nie było, nazwa bloga nie podlega tłumaczeniu (śmiech).

Tłumacząc motyw dla siebie, pewnie zdecydowana większość zrobi to tylko w stopniu takim, jaki widzą czytelnicy. Dla mnie tłumaczenie opcji jest zbędne, ale… Jeżeli zlecamy to komuś, upewnijmy się, co zostanie przetłumaczone w danej cenie. Nikt nie chce dużo zapłacić i odkryć, że większość nazw jest angielska.