Kolejny rok dałam się sobie na to samo naciągnąć. Siadając do planowania postów, jakoś tak z automatu, wpisałam w kalendarz coś  z okazji Walentynek. Od razu zobaczyłam piękne tapety z serduszkami, ale…

Długo zwlekałam z ich zrobieniem. Bo ja to nie jestem taka Walentynkowa. Owszem, podoba mi się ten serduszkowy kicz, ale w okolicach 14 lutego wolę zaszyć się w domowym zaciszu. W tym roku też szukałam pomysłu, jak się od zrobienia tapet wymigać. Przecież nikomu nie mówiłam, że je zrobię, nikt mnie nie rozliczy, jak nie powstaną. Nie można jednak myśleć ciągle tylko o sobie i na pewno znajdą się osoby, które będą miały ochotę na tapety z serduszkami.

Schowałam swoje przekonania do kieszeni i zaczęłam od szukania kolorystyki do tapet. Przy takich projektach korzystam zazwyczaj z gotowych palet. Nie potrzebuję przewodniego koloru jak przy budowaniu palety dla marki. Co prawda na Walentynki przewodnim kolorem jest czerwony i różowy, ale tym razem kolory mogą się nawet trochę zlewać. I to jest też ten moment, kiedy 5 lub 6 kolorów w palecie to nie za dużo. Mogłabym co prawda szukać zdjęcia i sama kolory wyselekcjonować, ale po co się męczyć? Gotowce nie są zawsze złem wcielonym.

W końcu znalazłam te kolory i zabrałam się za rysowanie serduszek. Co prawda z bólem, ale skończyłam zaplanowane tapety z serduszkami, przyszedł czas na ich kolorowanie. Kiedy skończyłam tapety i spojrzałam na nie z dalsza, zaczęłam się zastanawiać, skąd u mnie ta niechęć. Co prawda na wyjście np. do galerii nie dam się namówić, ale znowu się przekonałam, że robię z igły widły w sprawie Walentynek. Znowu też żałuję, że nie ma tu wpisów, do których mogłabym wrócić. Poczytałabym, co pisałam rok wcześniej, na pewno o takim samym podejściu do 14 lutego i może bym przestała histeryzować. Ostatecznie tapety z serduszkami powstały, a ja nie mogę się zdecydować, którą ustawić na telefonie.

Tapety z serduszkami do pobrania

tapety z serduszkami

I tak od niechęci do grafiki wektorowej, przez mieszane uczucia Walentynkowe, zrodziła się miłość. Miłość do wektorów i chęć powrotu do większej ilości rzeczy do pobrania na blogu. Kiedyś było tego sporo, ale nie czułam tego, co teraz, czyli motywacja do nauki. Świata w rastrach już jest sporo, czas na więcej wektorów, a trochę mniej teorii. Co o tym myślisz? Daj koniecznie znać, czy masz ochotę na więcej rzeczy do pobrania, czy jednak wpisy naszpikowane wiedzą?