Wizytówki należą do jednego z elementów składającego się na identyfikację wizualną. Normalnym jest dostawać taką od firmy. Coraz bardziej popularne od osoby, która jest jedno osobową firmą, ale… Miały też swoją chwilę sławy wśród osób prywatnych.

Pamiętam czasy zabawy w tworzenie wizytówek. Tworzyłam takie nie tylko dla siebie. Oczywiście wszystko w programie na gotowych szablonach. Nie tak łatwo było zmienić wtedy kolor elementu. Położenie niby tak, ale nie wiedzieć czemu, wszystko nagle się psuło. Po zrobieniu wizytówki drukowało się ją na zwykłej drukarce i bawiło w wycinanie. Cudem było, jeżeli człowiek pamiętał, aby użyć kartki z bloku technicznego, a nie papieru do ksero. To były czasy!

Czym są wizytówki

Wizytówki to karteczki wielkości dowodu osobistego z różnymi informacjami, zazwyczaj kontaktowymi do osoby je wręczającej.

Oczywiście czasy uległy zmianie i teraz wizytówka ma być spójna z już nie raz wspominaną identyfikacją wizualną marki. Dobrze by było, aby zawierała kluczowe dane. W szczególności namiary na siebie tak jak numer telefonu, adres e-mail, adres strony internetowej czy kont na portalach społecznościowych.

Fajnie zaprojektowana wizytówka może służyć jako reklama marki.

Co umieścić na wizytówce

Bez imienia i nazwiska raczej wizytówki nie ma co tworzyć. Dobrze jest umieścić na niej nazwę firmy oraz ewentualne stanowisko, jeżeli nie jesteśmy właścicielami. Choć i ten fakt na wizytówce można podkreślić. Z takich podstawowych informacji dobrze jest umieścić adres e-mail, ewentualnie numer telefonu. W zależności od tego, co wizytówka ma przekazywać, można dopisać adres strony, siedziby firmy oraz już wspominane namiary na konta profili społecznościowych.

Obecnie jest trochę inaczej, ale kiedyś firmy często na wizytówkach zamieszczały NIP i REGON. Kiedyś były to bardziej formalne dokumenty i miały przekazywać ważne informacje, a nie być równocześnie reklamą.

Jestem zwolenniczką zastanowienia się przed projektowaniem, jakie informacje są najważniejsze dla danej marki i postawienie na fajny projekt graficzny. Niech to będzie dodatkowa reklama.

A może dodać zdjęcie?

Wizytówka jest za małym formatem na zdjęcia. Nie tylko zdjęcie jest mało „czytelne”, ale również pozostałe informacje, które nie rzadko się na nim znajdują. Na szczęście zdjęć pokazujących twarze raczej się nie spotyka, jednak dość często umieszczane są na wizytówkach zdjęcia firmy.

Nic mi do tego, jeżeli ktoś ma taką wizję, ale te czasy już dawno minęły. Kiedyś to było popularne, nie wracajmy do tamtych czasów. Wizytówka nie ma być ulotką!

No i OK, rozumiem oszczędność, ale wtedy zupełnie inaczej trzeba do takiego projektu podejść, aby był reklamą, a nie wywoływał śmiech.

Format wizytówki

Najpopularniejszymi formatami są 50×90 mm oraz 55×85 mm i lepiej się tego trzymać. Oczywiście można wyjść poza te ramy, ale warto się zastanowić, gdzie zazwyczaj trzyma się wizytówki. Poza tym w przynajmniej jednym z tych formatów drukują drukarki, ale… Zazwyczaj wizytówki wkłada się do portfela jak karty czy dowód osobisty i dobrze, aby miały do tego zbliżony format. Niektórzy kolekcjonują „kartoniki” w specjalnym wizytowniku, a on już nie jest tak łaskawy dla innych formatów.

Orientacja nie ma tu większego znaczenia. Od nas i naszego projektu zależy czy będzie to pozioma klasyka, czy trochę mniej popularna pionowa. Czy wizytówka jest jedno, czy dwu strona też zależy od nas.

Przy dobrze ogranym projekcie wizytówka może być z jednej strony pozioma, z drugiej pionowa. Widziałam takie projekty, robiły wrażenie.

Na czym wizytówkę wydrukować

Dawno, dawno temu, jak już wspominałam, najpopularniejszy był papier ksero. Luksusem było pamiętanie o bloku technicznym, który ma grubsze kartki. Jak do sprzedaży wszedł papier fotograficzny, wizytówki zyskały nowy wygląd. Nie dość, że były w końcu dość sztywne, to jeszcze błyszczące. Sama drukowałam wizytówki na papierze samoprzylepnym.

Obecnie mamy ogromny wybór gramatury papierów, czyli ich grubości. Papier może mieć różne tekstury. Możemy też wybierać z gamy dodatkowych efektów, tak zwanych uszlachetnień, takich jak wykorzystanie specjalnych farb, tłoczeń czy folii.

Nałożenia na papier folii UV pozwala na wycięcie różnych kształtów, do różnego późniejszego wykorzystania na wizytówkach. Są też różne tłoczenia, sztancowanie (wycinanie), złocenia, różne efekty uzyskiwane dzięki folii, kaszerowanie (klejenie różnych papierów), a może letterpres, czyli tworzenie wklęsłych wzorów.

Obecnie nawet w warunkach domowych możemy poszaleć z efektami. Mamy bardzo duży wybór akcesoriów do scrapbooking-u, wystarczy poszukać i zakupić to, co nas interesuje. Efekt będzie różny, zależy od naszych zdolności. Jest to na pewno opcja bardziej pracochłonna, ale tańsza, niż zamawianie wizytówek z wypasionym efektem w drukarni.

Oczywiście nie musimy trzymać się tylko wersji papierowej. Drewno, plastik, metal i co jeszcze nam przyjdzie do głowy. Ograniczeniem nie jest nasza wyobraźnia. Jedynie firma, która to wykona i nasz budżet. Bo kto zabroni zrobić wizytówkę na liściu i go za laminować? 

Przygotowanie do druku

Wizytówka z liścia będzie chwilowo odrobinę problematyczna, wolę inne kolory niż zielony. A tak na poważnie, trzeba pytać. I ta zasada jest uniwersalna bez względu na to, czy drukujemy wizytówki, czy coś innego. Po skończeniu projektu wybieramy drukarnię i pytamy, jak przygotować pliki do druku. Dla mnie sprawa jest na tyle indywidualna, że zgłaszając się tam, nie ma głupich pytań. Dobrze jest nie zakładać, że coś jest oczywiste. Może się okazać, że drukarnia chętnie (czasami za dodatkową opłatą), pomoże projekt dostosować.

Dodatkowe informacje

Nawet najlepszy projekt wizytówki może pogrzebać zły wybór metody drukowania. Ozdoby są fajne, ale w nadmiarze mogą zaszkodzić czytelności. Więc tak jak z tymi formatami, skonsultujmy się z drukarnią. Przy ilości, jaką oni drukują, doradzą lub odradzą pewne rozwiązania po zobaczeniu projektu. Po co stwarzać niepotrzebne niedomówienia, że to, co zamawialiśmy i za co zapłaciliśmy, nie spełnia naszych oczekiwań.

Po to, aby takich problemów uniknąć, warto zadbać o wydruki próbne. Pierwsze takie próby warto podjąć na drukarce domowej. Mamy standardowe wielkości, możemy zobaczyć czy wielkość tekstu jest odpowiednia oraz innych elementów. To, co na ekranie, nie musi być identyczne z wydrukiem.

Potem oczywiście warto zrobić takie próby w drukarni. Nawet z pozoru podobny papier potrafi dać różne efekty. Im więcej chcemy wizytówek wyrokować, tym lepiej sprawdzić wszystko przed, aby potem nie mówić, że się straciło pieniądze.

Kto wizytówek potrzebuje

Sprawa bardzo indywidualna. Pracując dla firmy na stanowisku, które nie wymaga od nas spotkań z innymi, wizytówek nie potrzebujemy. Jeżeli nasze stanowisko „wymaga” od nas rozdawania wizytówek, będą to raczej standardowe wizytówki firmowe ze zmienionymi danymi. Wszystko musi współgrać z identyfikacją wizualną firmy.

Jeżeli jednak pracujemy na swoich śmieciach, często spotykamy się z innymi, chodzimy na różne spotkania – warto pomyśleć o posiadaniu wizytówek. Nawet jeżeli tylko mamy ochotę chwalić się innym tym, co robimy, coś trzeba móc pokazać. Można latać z kartkami i długopisem, czując się jak celebryta rozdający autografy. Kto nam zabroni?

Nawet jeżeli stawiamy na papier, dobrze jest mieć również cyfrową wizytówkę. Na klasycznej umieszczamy do niej adres, a na stronie można zamieścić o wiele więcej informacji. Takim sposobem wizytówka może być bardziej minimalistyczna względem zawartych informacji, a bogatsza w oprawę graficzną.

Macie swoje wizytówki? A może przymierzacie się do ich stworzenia?